Nie żyje Zbigniew Olingier

OLINGER

Z wielkim żalem informujemy, iż zmarł jeden najlepszych, najbardziej zasłużonych pięściarzy ” Hutnika „.
Odszedł zawodnik legenda, który zdobył dla naszej drużyny w rozgrywkach II i I ligi niezliczoną ilość punktów.
Ale Zbyszek był nie tylko znakomitym zawodnikiem. Był wspaniałym kolegą, dobrym duchem drużyny. Na meczach, obozach treningowych nie sposób było się przy nim nudzić. Jego dowcipy dodawały całej drużynie sił, pozwalały wierzyć w sukcesy. Był zawodnikiem do przesady skromnym, nigdy nie wychodził przed szereg. Do wystąpienia w ramach wyróżnień trzeba było go namawiać.

Do naszego klubu przyszedł jako młody zawodnik ze ” Stali ” Zabrze. Stoczył ponad 400 walk, z czego zdecydowaną większość w ” Hutniku „.

Zdobył tytuł V-ce Mistrza Polski, dwa razy zdobył Brązowy Medal M.P., Drużynowe M.Polski, Puchar Polski. Wygrywał z takimi tuzami polskiego boku jak:
Siodła, Kaczyński, Szymkowiak, Filipiak, Misiak, Knut czy braćmi Kuśmierzami.

Na zawsze pozostanie w Naszych sercach.

Cześć jego pamięci

3 myśli nt. „Nie żyje Zbigniew Olingier

  1. Zbigniew Olinger był moim ojcem. Zgadza się- nigdy nie zależało Mu na sławie i popularności. Ważniejsza dla Niego była zażyłość z tymi, którzy jeszcze pozostali ze starej ekipy sekcji pięściarzy Hutnika.
    Z telefonem komórkowym nie rozstawał się do ostatniej chwili swojego życia,żywiąc nadzieję, że ktoś wykaże się inicjatywą. Nie chciał aby ktokolwiek z rodziny posyłał informacje o Jego śmiertelnej chorobie. Telefon wyciszył dopiero na 3 dni przed śmiercią, kiedy upewnił się,że już nikt do niego nie zadzwoni……………Walczył do końca. Wiedział,że ta ostatnia 63 walka, będzie przegrana.
    Pamiętajcie o tych co odeszli przed Wami i nie zapominajcie o sobie póki żyjecie – Myślę,że to chciałby Wam przekazać. Pozdrawiam serdecznie.

    • Szanowna Pani Justyno! Nie sposób rozmawiać na tak poważny temat korespondencyjnie. Chętnie nawiążę z Panią kontakt – w imieniu Członków Stowarzyszenia. Nie uczestniczyliśmy oficjalnie w pożegnaniu Pani taty nie dlatego, że zaniedbaliśmy jego odejście, ale z powodów niezależnych od nas. Pani tato nigdy nie był członkiem Stowarzyszenia, ale również to nie było przyczyną naszej oficjalnej absencji. Dla nas Zbyszek był uosobieniem znakomitego pięściarza, fajnego, wesołego, życzliwego kolegi. Jeśli Pani życzy sobie kontaktu z nami uprzejmie proszę o kontakt telefoniczny. Franciszek Brewczyński.

  2. Witam serdecznie
    Nie było moim celem sprawienie komuś przykrości swoim wcześniejszym wpisem, ale upomnienie się o pewne powinności jakie są wynikiem koleżeństwa. Proszę zrozumieć,kiedy patrzy się na człowieka umierającego w samotności. Rodzi się wówczas pytanie gdzie się podziali ów przyjaciele i koledzy?………..
    W odpowiedzi przeczytałam ,że mój ojciec nie był członkiem Stowarzyszenia- co zatem robi jego zdjęcie w witrynie- „wizytówki członków stowarzyszenia”?. Również widzę Go na kilku zdjęciach ze stowarzyszeniowego spotkania. Wiem że bywał na nich w czasach dobrej kondycji zdrowotnej.
    Pozdrawiam serdecznie.

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Możesz użyć następujących tagów oraz atrybutów HTML-a: <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <strike> <strong>