archwium

Czy Wach brał?

Ci którzy mnie znają wiedzą, że niepotrzebnie jęzora nie strzępię. Wiedzą, że cięty jestem na tego typu zagrywki. Z prostego powodu – takie postępowanie to kretynizm..

Mariusza znam od początku jego startów choć nie przypinałem się nigdy do udziału w jego sukcesach. Ale kiedy był kontuzjowany i wielu o nim zapomniało ja dopytywałem o jego stan zdrowia iojca i jego samego – kiedykolwiek się z nimi spotykałem. Kiedy doprowadzono go do walki z Kliczką cieszyłem się, bo wiedziałem, że na to zasłużył ale wiedziałem również, że dużych szans nasz pupil nie ma. Boks zawodowy to nie tylko same umiejętności ale trzeba sobie również zdawać sprawę z tego, że Kliczki są niezniszczalni a ich umiejętności są niezwykłe. Do rzeczy! nie wierzę w jakiekolwiek przekręt ze strony Mariusza. Znam go. Wiem, że jest zbyt rozsądnym człowiekiem. ( Nie będę mówił o jego innych zaletach ).

EN_00092321_003_768x0_rozmiar-niestandardowy

Kilka lat ciężko pracował na swój sukces, bo to, że dopuszczono do tej walki to sukces nie tylko organizacyjny jego promotorów, ale przede wszystkim sukces jego samego – Mariusza Wacha. Nie oszukujmy się, za tym kryją się też nie małe pieniądze. I co, teraz ten rozsądny chłopak postanowił sobie coś spożyć, aby to wszystko zniszczyć? Ludzie, przecież to jest bezsensowne, głupie, durne.

To nie może być prawdą.

Inną sprawą jest to czy on i jego opiekunowie na wszystko uważali. A co najważniejsze czy te amerykańskie odżywki, które brał nie były skażone. Przecież na nich wywróciło się wielu sportowców.

Życzę Mariuszowi aby ten koszmar jak najszybciej się skończył. Mariusz, musisz wierzyć, że to się dla Ciebie dobrze skończy. Weterani Boksu trzymają za Ciebie.

Franciszek Brewczyński
05.12.12

_______________________________________________________________________

Szanowni Państwo.

Jako byli zawodnicy pięściarskiej drużyny nowohuckiego „Hutnika„ postanowiliśmy zorganizować się i stworzyliśmy Nowohuckie Stowarzyszenie Weteranów i Sympatyków Boksu. Powodów naszej mobilizacji jest dużo, ale najważniejsze z nich to:

  • Boks w naszym kraju, mieście, dzielnicy jest na niskim poziomie, co jakiś czas pojawiają się rodzynki, ale z różnych powodów szybko znikają.
  • Nasza generacja nie ma patentu na wieczność i nie chcemy aby boks był tylko i wyłącznie wspomnieniem. Chcemy, aby nasza dyscyplina sportu była dla społeczeństwa nowohuckiego okazją do oderwania się od codziennych kłopotów, zapewnienia przeżywania sukcesów swojej drużyny, popularyzacji miasta i dzielnicy tak jak to było przed laty.
  • Chcemy, będąc w tej dziedzinie fachowcami na nowo boks zorganizować i wyprowadzić go na prawidłowe tory, ku naszemu wspólnemu zadowoleniu. Aby, tak jak przed laty, na zawody przychodziły rzesze mieszkańców i cieszyły się z sukcesów swoich zawodników.
  • Chcemy zjednoczyć ludzi przychylnych boksowi a w szczególności byłych zawodników (bez względu na dokonania sportowe, obecne miejsce zamieszkania), działaczy i sympatyków boksu.

Działalność Stowarzyszenia w żaden sposób nie będzie konkurencją dla nikogo, wręcz przeciwnie naszym statutowym założeniem jest pomoc Klubom i sekcjom pięściarskim w Nowej Hucie. W planach mamy nie tylko szkolenie młodzieży ale również organizowanie kursów sędziowskich i trenerskich, bo przecież sport to nie tylko zawodnicy, ktoś musi ich trenować i ukierunkowywać w ringu.

Warunki uprawiania sportu zmieniły się w stosunku do okresu kiedy my to robiliśmy, sposób patrzenia na świat przez młodych ludzi również się zmienił, ale nie zmieniło się jedno – utalentowanej młodzieży nie brakuje i musimy jej pomóc wyrwać się z marazmu, z patrzenia na świat przez pryzmat „jakoś to będzie „ czy „tu mi wisizmu „.

Wiemy, że sami bez pomocy lokalnych władz czy biznesmenów niewiele jesteśmy w stanie zrobić. I nie chodzi tu tylko o pomoc finansową. Zaczynamy od zera; nie mamy nawet pomieszczenia, w którym. moglibyśmy się spotykać. Ale wiemy, że nasza inicjatywa zyskała aprobatę Wydziału Sportu Urzędu Miasta Krakowa, mamy wstępną deklarację pomocy poszczególnych Rad Dzielnic Nowej Huty. Liczymy na pomoc Firm i Grup Biznesowych nie mówiąc już o bokserskich Władzach Centralnych.

Wielu naszych kolegów, byłych zawodników, sympatyków boksu żyje poza granicami Polski, będziemy się starali również z nimi nawiązywać kontakty. Właśnie podczas letniego pobytu w kraju nasz, były oczywiście, dobrze zapowiadający się junior Jurek Michalik, obecnie na stałe mieszkający w Australii zgodził się być naszym Ambasadorem za granicą. W Stanach Zjednoczonych i nie tylko, żyje wielu naszych byłych czynnych zawodników. Nie wymieniamy ich nazwisk, bo może sobie tego nie życzą.

Szanowni Państwo. Wspomnieliśmy, iż jako organizatorzy Nowohuckiego Stowarzyszenia Weteranów i Sympatyków Boksu jesteśmy byłymi zawodnikami „Hutnika „ – to prawda, ale nowohucki boks to nie tylko nasza drużyna, to również „ Wanda „ z której to drużyny wywodziło się wielu wartościowych zawodników a przecież wielu „ Wiślaków „ to mieszkańcy Nowej Huty. Wspominamy o tym nie tylko aby zaakcentować fakt, że – mówiąc nieco po staropolsku – Nowa Huta boksem stała, ale również dlatego, że nasze Stowarzyszenie otwarte jest dla wszystkich tych, dla których boks jest dyscypliną sportu, którą lubią i chcą mieć udział w jego naprawie. ZAPRASZAMY do wspólnej działalności nie tylko zawodników ale działaczy, sędziów i sympatyków boksu. Tym bardziej, że czeka nas ogrom pracy, której starczy dla wszystkich.

Szanowni Państwo. O działalności Stowarzyszenia, o tym co robimy i na ile udaje nam się realizować plany, będziemy Państwa informowali przede wszystkim poprzez naszą stronę internetową, którą będzie prowadził młody kolega-sympatyk boksu Tomek Trela. Kończąc jeszcze raz zachęcamy Państwa do wspólnej działalności ku naprawie dyscypliny sportu, która tak wiele dobrego zrobiła dla polskiego, krakowskiego a przede wszystkim nowohuckiego boksu, dla naszego społeczeństwa . Jeśli zapukamy do waszych drzwi, nie zamykajcie ich.

Zarząd
Nowohuckiego Stowarzyszenia
Weteranów i Sympatyków Boksu

 

_______________________________________________________________________

Szanowni Państwo Decydenci.

Po raz kolejny prosimy Was, nie odsyłajcie nas do sponsorów, nie doradzajcie nam stosując sztuczki „z tamtego okresu”, który ponoć wam jest obcy. Zacznijcie się przejmować sportem, uszanujcie naszą pracę albo wydajcie komunikat, iż boks jest społeczeństwu niepotrzebny, macie inne wspanialsze dyscypliny sportu, którymi młodzież się interesuje.

28.11.2012

______________________________________________________________________

Spotkanie z Władzami terytorialnymi N.H.

15-tego b.m. (listopad 2012) jako Zarząd Stowarzyszenia zaprosiliśmy Władze Terytorialne Nowej Huty na spotkanie dotyczące przyszłości boksu w Nowej Hucie.
Mamy świadomość, że nie tylko boks, ale cały nowohucki sport idzie w złym kierunku jest źle zarządzany, źle ukierunkowywany. Mamy w Nowej Hucie 3 hale sportowe, nie licząc Hali AWF i Hali szkoły Sportowej nr.91, mamy parę balonów a młodzież nie ma gdzie trenować.
Nas jako działaczy pracujących bez grosza wynagrodzenia, po jakiekolwiek pieniądze na działalność, sprzęt, opłatę szkoleniowców, koszty biurowe odsyła się do tzw. sponsorów. A któż to są sponsorzy? Potencjalnymi sponsorami mogą być przemysłowcy, handlowcy którzy mają dochody ( nazwijmy to ) ponad przeciętne, mają dobre serce albo potrzebują reklamy itp. To tak z grubsza. Potencjalny sponsor najczęściej pyta o wyniki sportowe (chodzi o dobre wyniki sportowe) aby mieć dobre wyniki sportowe, należy mieć dobry sprzęt, bazę szkoleniową (opłacanych trenerów i środki na stałe starty) i czas na realizację założeń szkoleniowych – koło się zamyka. I jeszcze weselsza sprawa; ażeby móc liczyć na jakieś ochłapy z konkursu grantowego należy już działać jako Klub Sportowy, mieć własny sprzęt, trenerów i nikogo nie obchodzi skąd. W tym miejscu nawet największy zwolennik „ nowego ładu „ nie ma nic mądrego do powiedzenia. A jak do tego dołożymy stosunek (niechęć, niemożliwość) do pomocy Władz Terytorialnych, mamy odpowiedź na pytanie – dlaczego polski sport jest taki słabiutki. Za tym pytaniem mnożą się inne.
Dlatego organizujemy to spotkanie. Trzeba wreszcie zakończyć tą zabawę, o ile to można nazwać zabawą.

Potrzebne jest skomasowane działanie wspólne z Władzami Terytorialnymi (nazwa własna). Trzeba wreszcie odpowiedzieć sobie wspólnie na pytanie naczelne. Reanimujemy boks w Nowej Hucie, czy dalej udajemy, że nic złego się nie dzieje?
My na tego typu igraszki już nie mamy ani siły ani czasu. Tym bardziej, iż z przyczyn naturalnych zbyt dużo go nie mamy!

Z wielkim niepokojem czekamy na to spotkanie.

_______________________________________________________________________

Drodzy sympatycy boksu.

Od roku w Gimnazjum nr. 42 na os Strusia 19 prowadzimy treningi boksu. Dlaczego akurat w tej szkole? Bo tu znaleźliśmy sprzymierzeńca w Panu Dyrektorze tego Gimnazjum Łukaszu Pająku, który rozumie, że : boks nie jest dyscypliną sportu, która czyni zło, ale wręcz przeciwnie. Rozładowuje napięcia u młodych ludzi, pozwala się jej dowartościować, choć cały czas tłumaczymy, że nie jest to dyscyplina sportu dla lekkoduchów, czy tych, którzy myślą, że życie można odbębnić nie dając z siebie nic a ono i tak się jakoś ułoży. Jakoś na pewno. Boks jest dyscypliną sportu, która uczy pokory, szacunku dla drugiego człowieka i pracowitości.

Skoro jesteśmy przy współpracy ze szkołami, to trzeba przypomnieć o Pani Dyrektor Beacie Tomaszewskiej, Dyrektorce Szkoły Podstawowej nr. 82 z Osiedla Kalinowego, która jeszcze nigdy nie odmówiła nam pomocy a pomaga w różnych sprawach.

Prowadzimy nasze treningi również dzięki pomocy Fundacji Własności Pracowniczej, której prezesem jest Pan Zbigniew Gąska. Fundacja zakupiła nam sprzęt niezbędny do treningów. Nie jest to sprzęt specjalistyczny, ale przynajmniej możemy trenować, nasi adepci mogą uczyć się podstaw boksu.

Serdecznie wam drodzy Państwo dziękujemy.

Do tych w/w chwalebnych czynów nie dostrajają się w żaden sposób Rady (Radni) poszczególnych Dzielnic Nowej Huty , Posłowie naszej Dzielnicy a nawet przedstawiciele formacji zbliżonych do sportu takich np. jak Stowarzyszenie U Siemachy. Na nic nie zdają się nasze argumenty, że:
1) boks, to wielkie tradycje Nowej Huty,
2) boks, to wspaniałe sukcesy naszych zawodników, to Medale Olimpijskie, Mistrzostw Europy i niezliczona ilość Medali Mistrzostw Polski,
3) boks, jest potrzebny nowohuckiej młodzieży,
4) my jako weterani nowohuckiego boksu jesteśmy ostatnim pokoleniem, które wie jak klasyka boksu wygląda,
5) boks, potrzebny jest nie tylko młodzieży, ale również ogromnej rzeszy sympatyków sportu. Starsi mieszkańcy Nowej Huty pamiętają – z całą pewnością – jaki problem mieli kibice z wejściem na nasze zawody. Na godzinę a nawet dwie, bilety na nie były wysprzedane. Ale do historii nowohuckiego boksu będziemy wracać.

Ostatnio wprawdzie jakaś gwiazdka się zaświeciła w postaci informacji od jednego ze znaczących ludzi krakowskiego sportu, ale czy to znowu nie słowa, słowa, słowa, po to tylko aby nas zneutralizować. Zobaczymy. Po latach złych doświadczeń jesteśmy już mniej łasi na obietnice. Będziemy Państwa o postępach w naszej kwestii informować.

Powracając do sytuacji aktualnej. Z grupy, którą trenowaliśmy w roku ubiegłym ubyło paru kolegów tzn. nie wznowili treningów. Szkoda, bo niektórzy już „łapali” o co w boksie chodzi. Ci którzy zostali, widać, że ich np. lewy prosty jest dużo poprawniejszy. Cały czas powtarzamy z trenerem Karysiem, że ten cios jest podstawą w boksie, ten kto nie nauczy się lewego prostego niech nie myśli o sukcesach. U mańkutów (zawodników walczących z odwrotnej pozycji) będzie to oczywiście prawy prosty.

Treningi rozpoczęły również dziewczęta, ale jakiś czas nam znikają, nie widać aby regularność była ich mocną stroną. A trzeba wiedzieć, że polskie zawodniczki w przeciwieństwie do zawodników odnoszą sukcesy na międzynarodowych ringach.

Cieszy nas rozpoczęcie treningów przez dwóch kilkuletnich chłopców. Są bardzo zdyscyplinowani i w przyszłości może być z nich pociecha. W naszym kraju rozpoczynanie treningów pięściarskich w tym wieku to nowość, ale np. w Stanach Zjednoczonych czy Rosji to normalka. Treningi rozpoczynają nawet 8 letni chłopcy a 10 letni rozpoczynają regularne walki.

Polski Związek Bokserski, zapewne pod wpływem odgórnych nacisków, jest zbyt rygorystyczny pod tym kontem.

Osobiście denerwuje mnie tzw. „ochrona zdrowia zawodników”;. Istotnie nie ma nic ważniejszego, ale… w Krakowie są cztery punkty, dumnie nazwane Poradniami Sportowymi, gdzie można przeprowadzić badania kwalifikujące do uprawiania np. boksu. Terminy na te badania są jednak długie a same badania trochę skomplikowane. Nie omawiając szerzej tej kwestii przypomnę, że za naszych czasów w Krakowie była jedna, jedyna Przychodnia Sportowa na ul. Krupniczej za to z prawdziwego zdarzenia. Przychodziło się do niej „z lotu ptaka „. Miała za to ta Przychodnia wielką zaletę, nie należała do Narodowego Funduszu Zdrowia, z tego tytułu, że nic nie należało do tego „potwora „, bo go nie było. No, ale jest tak jak jest.

Jeszcze jedna sprawa. Treningi prowadzi jedynie niezniszczalny trener Leszek Karyś, wielka postać pięściarska naszego „Hutnika” z lat jego świetności. Poważna kontuzja nogi i oczekiwanie na operację wyeliminowała mnie na jakiś czas z udziału w treningach. Samemu trenerowi Karysiowi nie jest łatwo. Szkolenie młodego narybku pięściarskiego wogóle nie jest łatwe. Do pomocy w trenerowi przysposabia się pasjonat boksu, najmłodszy członek naszego Stowarzyszenia Tomek.

Kończąc, proponujemy Państwu obejrzenie paru migawek z treningów.. Jednocześnie zapraszamy do współdziałania w naszym Stowarzyszeniu.
Pamiętajcie Państwo. Jako członkowie Stowarzyszenia reanimujemy boks, ale potrzebujemy pomocy. Mamy świadomość, że sami możemy nie dać rady.

Włączcie się Państwo do współpracy z nami. Razem więcej wymyślimy, razem możemy zrobić więcej.

Franciszek Brewczyński

_______________________________________________________________________

Szanowni Państwo.

Jako byli zawodnicy pięściarskiej drużyny nowohuckiego „Hutnika„ postanowiliśmy zorganizować się i stworzyliśmy Nowohuckie Stowarzyszenie Weteranów i Sympatyków Boksu. Powodów naszej mobilizacji jest dużo, ale najważniejsze z nich to:

  • Boks w naszym kraju, mieście, dzielnicy jest na niskim poziomie, co jakiś czas pojawiają się rodzynki, ale z różnych powodów szybko znikają.
  • Nasza generacja nie ma patentu na wieczność i nie chcemy aby boks był tylko i wyłącznie wspomnieniem. Chcemy, aby nasza dyscyplina sportu była dla społeczeństwa nowohuckiego okazją do oderwania się od codziennych kłopotów, zapewnienia przeżywania sukcesów swojej drużyny, popularyzacji miasta i dzielnicy tak jak to było przed laty.
  • Chcemy, będąc w tej dziedzinie fachowcami na nowo boks zorganizować i wyprowadzić go na prawidłowe tory, ku naszemu wspólnemu zadowoleniu. Aby, tak jak przed laty, na zawody przychodziły rzesze mieszkańców i cieszyły się z sukcesów swoich zawodników.
  • Chcemy zjednoczyć ludzi przychylnych boksowi a w szczególności byłych zawodników (bez względu na dokonania sportowe, obecne miejsce zamieszkania), działaczy i sympatyków boksu.

Działalność Stowarzyszenia w żaden sposób nie będzie konkurencją dla nikogo, wręcz przeciwnie naszym statutowym założeniem jest pomoc Klubom i sekcjom pięściarskim w Nowej Hucie. W planach mamy nie tylko szkolenie młodzieży ale również organizowanie kursów sędziowskich i trenerskich, bo przecież sport to nie tylko zawodnicy, ktoś musi ich trenować i ukierunkowywać w ringu.

Warunki uprawiania sportu zmieniły się w stosunku do okresu kiedy my to robiliśmy, sposób patrzenia na świat przez młodych ludzi również się zmienił, ale nie zmieniło się jedno – utalentowanej młodzieży nie brakuje i musimy jej pomóc wyrwać się z marazmu, z patrzenia na świat przez pryzmat „jakoś to będzie „ czy „tu mi wisizmu „.

Wiemy, że sami bez pomocy lokalnych władz czy biznesmenów niewiele jesteśmy w stanie zrobić. I nie chodzi tu tylko o pomoc finansową. Zaczynamy od zera; nie mamy nawet pomieszczenia, w którym. moglibyśmy się spotykać. Ale wiemy, że nasza inicjatywa zyskała aprobatę Wydziału Sportu Urzędu Miasta Krakowa, mamy wstępną deklarację pomocy poszczególnych Rad Dzielnic Nowej Huty. Liczymy na pomoc Firm i Grup Biznesowych nie mówiąc już o bokserskich Władzach Centralnych.

Wielu naszych kolegów, byłych zawodników, sympatyków boksu żyje poza granicami Polski, będziemy się starali również z nimi nawiązywać kontakty. Właśnie podczas letniego pobytu w kraju nasz, były oczywiście, dobrze zapowiadający się junior Jurek Michalik, obecnie na stałe mieszkający w Australii zgodził się być naszym Ambasadorem za granicą. W Stanach Zjednoczonych i nie tylko, żyje wielu naszych byłych czynnych zawodników. Nie wymieniamy ich nazwisk, bo może sobie tego nie życzą.

Szanowni Państwo. Wspomnieliśmy, iż jako organizatorzy Nowohuckiego Stowarzyszenia Weteranów i Sympatyków Boksu jesteśmy byłymi zawodnikami „Hutnika „ – to prawda, ale nowohucki boks to nie tylko nasza drużyna, to również „ Wanda „ z której to drużyny wywodziło się wielu wartościowych zawodników a przecież wielu „ Wiślaków „ to mieszkańcy Nowej Huty. Wspominamy o tym nie tylko aby zaakcentować fakt, że – mówiąc nieco po staropolsku – Nowa Huta boksem stała, ale również dlatego, że nasze Stowarzyszenie otwarte jest dla wszystkich tych, dla których boks jest dyscypliną sportu, którą lubią i chcą mieć udział w jego naprawie. ZAPRASZAMY do wspólnej działalności nie tylko zawodników ale działaczy, sędziów i sympatyków boksu. Tym bardziej, że czeka nas ogrom pracy, której starczy dla wszystkich.

Szanowni Państwo. O działalności Stowarzyszenia, o tym co robimy i na ile udaje nam się realizować plany, będziemy Państwa informowali przede wszystkim poprzez naszą stronę internetową, którą będzie prowadził młody kolega-sympatyk boksu Tomek Trela. Kończąc jeszcze raz zachęcamy Państwa do wspólnej działalności ku naprawie dyscypliny sportu, która tak wiele dobrego zrobiła dla polskiego, krakowskiego a przede wszystkim nowohuckiego boksu, dla naszego społeczeństwa . Jeśli zapukamy do waszych drzwi, nie zamykajcie ich.

Zarząd
Nowohuckiego Stowarzyszenia
Weteranów i Sympatyków Boksu

_________________________________________________________________________

W ich rękach przyszłość Nowohuckiego Boksu.

Są bardzo młodzi i utalentowani. Trenują niełatwą, ale wspaniałą dyscyplinę sportu – boks. Nie łatwą oczywiście w klasycznym wydaniu, ale przecież do ogarnięcia. Kiedyś też boksowali ludzie, nowohucianie, którzy zdobyli ponad 100 Medali Mistrzostw Polski nie licząc zwycięstw w różnych Turniejach krajowych i zagranicznych. W Mistrzostwach Europy i Olimpiadach.
My weterani nowohuckiego boksu robimy wszystko, aby doprowadzić do jego reanimacji. To co spaprali w przeszłości „ znawcy sportu „ , my chcemy naprawić. Najgorsze, że sytuacja się pod kątem znawstwa się powtarza.
Pracujemy bez grosza zapłaty. Robimy to dla boksu, dla młodzieży, dla nowohuckiego i krakowskiego społeczeństwa. Trenujemy młodzież, chodzimy, prosimy, błagamy o pomoc wszystkich z możliwych decydentów ( chyba, że kogoś nieopatrznie pominęliśmy, to przepraszamy i prosimy nam przypomnieć się). Chodzimy od jednego do drugiego a oni w sposób absolutnie nieodpowiedzialny nas ignorują.
Póki co nie wymieniamy z imienia, nazwiska, funkcji, stanowiska tych o których mówimy, ale przykro, że ludzie, których wybraliśmy do władz, ale również ludzie nominowani na odpowiedzialne stanowiska lekceważą naszą pracę.
Cóż my nie słyszeliśmy w ramach „pomocy”
1) Jedni mówili, że prawo nie pozwala im dotować Stowarzyszeń.Są głusi na nasze uwagi, że przecież nie chodzi tylko o pieniądze.
2) Drudzy wpadali na genialne pomysły na które ludzkość jeszcze nie wpadła; aby poszukać sobie sponsora.
3) Ktoś zapewniał nas o swojej i swoich podwładnych wielkiej uczciwości, i jednocześnie informował o swojej równie wielkiej niemocy.
4) Inni wpadali na równie genialne co absurdalne pomysły.
5) Ktoś tam jeszcze w ramach pomocy zarzucał nam, że nie odbieramy telefonów a on dzwoni i dzwoni. Szkoda tylko, że kiedy już doszło do kontaktu z naszej inicjatywy nie miał nic ciekawego do powiedzenia. Jednak mylił by się ten kto by pomyślał, że wszyscy chcieli nas zniechęcić do pracy. Nie. Spotykaliśmy się z wielką aprobatą i szacunkiem dla naszej pracy. Ba. Obiecywano nam daleko idącą pomoc. I… na obietnicy się kończyło. Później ta osoba nie miała dla nas nawet 10 minut czasu na rozmowę telefoniczną.
Wydaje się, że tzw. Władze czyli decydenci nie wiedzą jaką rolę pełnią w społeczeństwie. To na razie tyle o „pomocy” krakowsko–nowohuckich władz.

Kiedy słyszymy, że teraz nie ma takich talentów jak za naszych czasów to nie zgadzamy się z tym. Widzimy wręcz co innego. Przez ostatnie lata trenując młodzież z bólem serca obserwujemy jak z boksu rezygnują – po miesiącach treningu– duże talenty. Rezygnowali ponieważ nie było środków na właściwą kontynuację uprawiania boksu. Dzisiaj są to ludzie kończący studia, młodzi małżonkowie, ale chętnie kontynuowali by przygodę z boksem. Właśnie z nic chcieli byśmy stworzyć kadrę instruktorów boksu. Są dobrze przygotowani technicznie i wysportowani. My weterani służyli byśmy pomocą, podpowiedziami w ich początkach pracy trenerskiej. Tym sposobem stworzona by była droga do odnowy boksu w Nowej Hucie. Problem w tym, że trzeba mieć za co zorganizować kurs instruktorski, ale i zorganizować treningi w 3,4 miejscach Nowej Huty i je prowadzić.<BR.
Na całe szczęście mamy też sprzymierzeńców i tak naprawdę tylko dzięki nim przedłużamy nadzieję na reanimację boksu w Nowej Hucie.
Pani Dyrektor Szkoły Podstawowej nr. 82 na os. Kalinowym 17 Beata Tomaszewska, Pan Dyrektor Gimnazjum nr. 42 z os. J. Strusia 19 Łukasz Pająk. To dzięki nim możemy trenować, organizować zebrania, spotkania. To przyjaciele młodzieży, sportu i Nowej Huty. Tylko na nich w tej chwili możemy liczyć.
Trzeba jeszcze raz podziękować serdecznie Prezesowi Fundacji Własności Pracowniczej Panu Zbigniewowi Gąsce, który nas poparł i Fundacja zakupiła nam podstawowy sprzęt do treningów.

Zakończyliśmy cykl treningów tydzień temu, by we wrześniu na nowo je rozpocząć. Nasze tegoroczne plany są nieco inne niż te z przed roku. Oprócz treningów chcemy na przełomie roku bieżącego i następnego zorganizować zawody najchętniej Memoriał Weteranów Boksu Nowej Huty. Nie wiemy jednak jaki będzie wymiar tych zawodów. Będzie to zależało od wielu czynników.

Przedstawiamy Państwu wyróżniających się naszych zawodników z którymi wiążemy plany.

 kopytko

Jakub Kopytko

 

 

 

 

 

 

 

 

 

   

 

 DSCI0172

Adrian Trela

Adrian jest nie tylko zawodnikiem, ale i czynnym działaczem Stowarzyszenia.

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

trenerzy

Lata lecą, włosów trochę mniej, ale miłość do boksu i Nowej Huty pozostała. Trenerzy Leszek Karyś i Franciszek Brewczyński.

__________________________________________________________________

Szanowni sympatycy boksu.

Dwa tygodnie temu zmarł nasz kolega, członek Stowarzyszenia, wielka postać polskiego boksu– Lucjan Słowakiewicz.
Każdy, kto choć trochę był wtajemniczony w boks, wie jakiego formatu był to zawodnik. Zbędne jest kolejne przetwarzanie jego rekordów, tym bardziej, że są one w witrynie o członkach Stowarzyszenia.
Do „Hutnika Lucjan przyszedł bodajże w roku 1959 i cały czas był naszemu klubowi wierny. Rzadko kiedy był niedysponowany, obojętnie w jakim czasie i z kim miał boksować, nigdy nie kalkulował. Walasek, bracia Damcowie, Kuśmierzowie, Pietrzykowski, Grzesiak, Ptak, Guziński czy Dragan, bo z nim również Lutek boksował z każdym.
Miał oczywiście wady, jak każdy człowiek, ale nigdy nie wynosił się ponad innych, zawsze był człowiekiem skromnym, tak jakby sukcesy go nie interesowały, jakby o nich zapominał. Wypada tylko, przypomnieć, że stoczył 398 walk. To przypomnienie dedykujemy wszystkim teoretykom, którzy wiedzą jak bardzo boks szkodliwy jest dla zdrowia.
Marzeniem Lutka była reanimacja boksu w Nowej Hucie. Wiedział, ze zrealizować to przedsięwzięcie będzie ciężko, ale wierzył w to. Nie doczekał.

Cześć jego pamięci.

P.s.
Powyższą informacje przekazujemy z opóźnieniem, ze względu na awarię naszej strony.

________________________________________________________________________

Relacja ze spotkania członków Nowohuckiego Stowarzyszenia Weteranów i Sympatyków Boksu z przedstawicielami Rad Dzielnic Nowej Huty i innymi gośćmi zaproszonymi.

Spotkanie odbyło się w Szkole Podstawowej nr. 82 na os. Kalinowym, gdzie Dyrektorką jest Pani Dyrektor Beata Tomaszewska. Panią Dyrektor można śmiało nazwać przyjacielem boksu. Każdorazowo, kiedy zachodzi potrzeba pomocy, pomaga. Ale temat na artykuł..
Ideą zorganizowania tego spotkania była odpowiedzi na pytania:

  • Jaki jest punkt widzenia poszczególnych Rad Dzielnic na pomoc w reaktywacji boksu w Nowej Hucie, dyscypliny sportu, która w przeszłości, tak bardzo zasłużyła się Nowej Hucie?
  • Merytoryczna ocena możliwości tej poparcia naszej działalności.

Według naszej oceny tych możliwości jest bardzo wiele, od finansowej, informacyjnej czy organizacyjnej. Spotkanie rozpoczął Prezes Stowarzyszenia. Powitał przybyłych gości w osobach:

  • Przedstawicieli Dzielnic Nowej Huty; XIV, XV i XVII.
  • Przedstawiciela Biura Poselskiego Posła R.P. Posła Ireneusza Rasia.
  • Dyr. Gimnazjum 49 z Os. Strusia 19 Pana Łukasza Pająka.
  • V-ce Prezes Krakowskiego Porozumienia Mieszkańców Panią Grażynę Jagła.

Nie przybyli zaproszeni przedstawiciele środków przekazu oraz przedstawiciele Dzielnic XVI i XVIII oraz Posła R.P. Jerzego Fedorowicza.
Najbardziej boli i zastanawia nieobecność Posła Fedorowicza, bo asygnował swoją obecność, później nie odwołał jej i… nie przyszedł. A przecież Pan Poseł jak rzadko kto akcentuje swoje poparcie dla młodzieży- szczególnie tej trudnej. Następnie kol. Prezes przedstawił aktualne działania członków Stowarzyszenia, plany jak również potrzeby akcentując te niezbędne, do prowadzenia działalności. Prowadzona była dość ożywiona dyskusja (wypowiedzi) z której można było się„dowiedzieć”, że Rady Dzielnic mają małe możliwości pomocy finansowej nam, ponieważ jesteśmy Stowarzyszeniem. Przy tej opinii trwał przede wszystkim przedstawiciel Dzielnicy XVIII. Odcinał się od tej opinii Radny Dzielnicy XV Pan Leszek Tytko, który twierdził, ze istotnie istnieją przepisy, które utrudniają – nie wiadomo dlaczego – taką pomoc, ale poparł naszą opinię, w myśl, której „ dla chcącego nie ma nic trudnego.” W dyskusji padło wiele miłych słów pod kątem naszej działalności, jak również wydaje się szczerych obietnic pomocy, co na pewno dodaje nam otuchy do pracy. Spotkanie z całą pewnością należy uznać za udane i potrzebne. Przede wszystkim dlatego, iż wiemy na kogo możemy ewentualnie liczyć, usłyszeliśmy parę istotnych informacji z zakresu prawa. Obserwując poszczególnych uczestników spotkania możemy wywnioskować kto z sympatią odnosi się do naszych działań.
Z całą pewnością możemy liczyć na Dzielnicę XV w osobie wspomnianego Radnego Leszka Tytki. Pomoc sygnalizował również przedstawiciel Posła Rasia, jak również v-ce Prezes Krakowskiego Porozumienia Mieszkańców Pani Grażyna Jagła.
Na uwagę zasługują również stanowisko Dyr. Pająka, który już wcześniej desygnował salę gimnastyczną Gimnazjum którym jest dyrektorem na treningi. Z wypowiedzi dyskutujących jasno wynika, że władze niektórych Dzielnic Nowej Huty nie do końca rozumieją roli sportu jaką odgrywa on w życiu młodych ludzi, zdecydowaną większość mieszkańców 220 tys. społeczności. Nie wszyscy rozumieją jakim zagrożeniem jest pozostawienie młodzieży samej sobie. Niezrozumiałe jest to, tym bardziej, ze Nasza Nowa Huta ma swoja historię, tradycję, która w przeszłości była bardzo mocnym ośrodkiem polskiego boksu. Może ktoś uzna to za banalne przypomnienie, ale po zakończonym spotkaniu jego uczestnicy nie rozbiegli się od razu do domów, ale długo dyskutowali będąc już w płaszczach. W związku z gorączką Wyborów Do Rady Miasta, później do Rad Dzielnic, które potrwają do końca I dekady stycznia, nie będziemy zakłócali rytmu prac nad nimi, ale po ich zakończeniu wrócimy do naszych problemów.

________________________________________________________________________

Spotkanie Bożonarodzeniowe

Szanowni Państwo.

18 grudnia odbyliśmy spotkanie Bożonarodzeniowo – Noworoczne. Refleksje? Z jednej strony nie byliśmy w komplecie, bo paru kolegów się rozchorowało, ktoś tam nie przyszedł z innej przyczyny (m.in. dlatego, że jesteśmy rozrzuceni po Polsce, po Świecie) ale z drugiej utwierdzamy się w przekonaniu, że coraz bardziej stajemy się – jako Stowarzyszenie – grupą ludzi, która się rozumie i zaczynamy się koncentrować na sprawach stowarzyszeniowych. To cieszy.
Dla każdego z nas sprawy osobiste – zdrowie, powodzenie swoje i najbliższych – są najważniejsze, ale przecież nasza bokserska przeszłość i przyszłość boksu nie może być nam obojętna.
Rozpoczynając nasze spotkanie w imieniu Zarządu „wyspowiadał” się z dotychczasowych działań Franciszek Brewczyński. Musimy cały czas pamiętać o tym, iż my nie dysponujemy chociażby kawałkiem etatu, wszystko co robimy jest pracą w najwyższym stopniu społeczną. Nie dysponujemy chociażby maleńkim lokalikiem na potrzeby biurowo – klubowe. Mało tego – koszty telefonów, przenoszenia się, korespondencji itd. itd. pochodzą z naszej kieszeni. Ale liczymy na to, że nasz wysiłek nie pójdzie na marne. Dzięki temu wysiłkowi zrobiliśmy naprawdę niemało.
Dokładniej opisujemy nasze działania w innym miejscu.
Nasza dyskusja nie była – z racji odświętnej chwili – ostra, była stonowana, ale mądra. Wszyscy spotkamy się również po Nowym Roku. Wtedy określimy nasze dalsze ruchy i sposoby działania. Zaprosimy, dziennikarzy, decydentów naszego życia publicznego. Może oni nam coś wytkną, doradzą no i wreszcie pomogą.
Wracając do Spotkania. Po części informacyjno – dyskusyjnej, podzieliliśmy się święconymi opłatkami, specjalnie przyniesionymi przez Adama Michalika. Nie była to część spotkania zaliczona mechanicznie, czego najlepszym dowodem jest to, że trwała ponad 15 min. Po czym – jak to w takich sytuacjach bywa – przypomnieliśmy sobie niektóre wesołe chwile z naszego życia sportowego, porozmawialiśmy o przyszłym szkoleniu młodzieży, niektórzy poumawiali się ze sobą na inne okoliczności (w tym związane ze Stowarzyszeniem) i zakończyliśmy nasze udane spotkanie.
Refleksje? Oprócz wspomnianego już naszego wspólnego stowarzyszeniowego dojrzewania, widzimy, że pamiętają o nas nasi dawni kibice, którzy byli z nami w „pogodę i niepogodę”, czekali na nasz każdy mecz, czy boksowała I czy II drużyna „Hutnika”, oczekiwali na nasze wiadomości o wynikach gdy boksowaliśmy na wyjeździe. Wśród nich był Pan Ryszard Kowalski, który w tak sympatyczny dla nas sposób określił przybycie na spotkanie „ chcę popatrzeć na te wasze kochane gęby”. Dziękujemy Panie Ryszardzie!
W ostatniej chwili rozchorował się nasz cudowny zawodnik lat 60tych, jeden z najlepszych zawodników wagi ciężkiej w Europie Władysław Jędrzejewski i na spotkanie nie przyszedł. Przyszła za to jego żona, Kobieta, której boks również dużo zawdzięcza. Pamiętamy jaką opoką była dla Władka. Stasia jak inne żony wielkich pięściarzy to temat na osobny artykuł. Stasia przyszła, bo jak sama mówi obiecała. Tak zachowuje się tylko, ktoś dużego formatu.
I jeszcze jedna refleksja. Ludzie mają do nas sympatię. Pani Zosia właścicielka restauracji „Zosieńka” z osiedla Szkolnego (dawna „Wisła”), mając świadomość, iż mamy różne, często nie najwyższe pobory, przy rozliczeniu za imprezę potraktowała nas po prostu ulgowo. Powiedziała „a przecież znam was wszystkich”. Trzeba powiedzieć, że jedzenie było i smaczne i apetycznie podane przez przesympatyczne Panie. Dziękujemy Zosieńko.
Zapraszamy do obejrzenia zdjęć z naszego spotkania.

_________________________________________________________________________

Święto Zmarłych

Po raz pierwszy w historii nowohuckiego sportu, my pięściarze odwiedziliśmy groby naszych zmarłych kolegów. Byliśmy na ponad dwudziestu grobach zapalając znicze i przyklejając nasz stowarzyszeniowy emblemat. Odwiedziliśmy cmentarze na Grębałowie, Czerwonym Prądniku (Batowicach) i na cmentarzu Rakowickim.

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Możesz użyć następujących tagów oraz atrybutów HTML-a: <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <strike> <strong>